Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inglot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2012

Nowości Nowości Nowości:))

Witam Was moje Drogie:) Nie da się, nie zauważyć, że posty nie pojawiają się regularne, jednak nie mogę nic na to poradzić w danej chwili. Dzieje się tak dlatego, że mam mnóstwo zajęć na uczelni, a dodatkowo robię kurs pedagogiczny na studiach 4,5 roku w 1,5, więc możecie sobie wyobrazić jak cenna jest każda minuta. Już nie zważając na ogrom zajęć, mam do odrobienia prawie 300h w szkole do końca 2012 roku, do tego praca magisterska i inne cuda spędzają mi sen z powiek, ale trzeba wziąć się w garść, choć nie ma lekko... ale dość już narzekania:) Tym razem przychodzę do Was z kilkoma nowościami w mojej kosmetyczce:) z resztą spójrzcie same:


i wgląd na cienie. O tym z MIYO zapomniałam, wybaczcie...



i eyeliner z Pierre Rene kobaltowy:))


oraz pudełeczko z Eveline zakupione oczywiście w Biedronce;)


Chciałabym się troszkę na temat każdego produktu rozpisać, ale nie dysponuję większą wolną chwilą... Jeśli chcecie znać moją opinię, macie jakieś pytania to piszcie, odpiszę na pewno, a tym czasem życzę miłej słonecznej niedzieli;) i czekajcie na jutrzejszą, a może jeszcze dzisiejszą notkę o jeszcze przyjemniejszych nowościach. Pozdrawiam:))

czwartek, 12 stycznia 2012

Napad na Inglota:)

W poprzednim poście napisałam, że miałam małą przygodę z Inglotem, ale bądź co bądź nie napisałam co kupiłam;) Dziś skromnie, bo zakupiłam zaledwie dwie rzeczy, jednak pokażę Wam co ostatnimi czasy wpadło mi w ręce. Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mam zbytnio czasu na pisanie postów, przerabianie fotek etc. Z tego miejsca proszę o zrozumienie i wybaczenie...







Miłością do Inglota pałam już od wielu wielu lat, jednakże w mojej mieścinie jest tylko malutki sklepik, w którym nawet szczerze nie ma co robić zakupów. Dobrze, że moje miasto studenckie jest troszkę bardziej zorganizowane;) 

 

72 - granat z lekką srebrną poświatą. Rewelacyjny na dolną powiekę, na wieczór niezastąpiony;) Sama sobie nim wykonywałam makijaż sylwestrowy - przetrwał całą noc w stanie nienaruszonym. Jedyne 'ale' jakie mogę powiedzieć to przyczepność - daje sporo do życzenia...








26 -  pomarańczowy ze złotą poświatą. Cudowny na jesień, ale nie tylko;) Pięknie komponuje się z brązami oraz złotem. Często używany przeze mnie w makijażach dziennych, choć w wieczorowych pewnie też znalazłby swoje zastosowanie:) Przyczepność fajna, w przeciwieństwie do 72 i 47. Polecam;)






41 - cóż tu dużo mówić - piękny ciepły brąz;) zarówno na całą powiekę jak i załamanie - spisuje się doskonale. Tak jak w 26 przyczepność ok:) Również polecam








47 - śliczny fiolet, choć tutaj prezentuje się całkiem zwyczajnie. Na cała powiekę czy to górą czy dolną;) Tak jak przy Pigmencie nr 72 przyczepność nie specjalna. Trzeba się ciut napracować by uzyskać pożądany efekt, a szkoda...







212 - czyli nowość:) Body Pigment Powder:) już się zakochałam w tych cudach;) pigmentacja rewelacyjna, przyczepność super, trwałość niestety nie wiem, bo dopiero dziś go kupiłam, jednak swatcha z ręki nie mogłam zmazać, więc całkiem ok:) i kolor - coś w rodzaju ciemnej śliwki, takiej trochę brudnej, a'la burgund;) Polecam z czystym sercem;)


Niestety nie potrafiłam zrobić innych zdjęć, jednak te dość ładnie odzwierciedlają kolory;))  

Poniżej reszta przyjemności:)





351 - to taki nietypowy cielaczek, troszkę wpadający w żółć, kość słoniową - o taki kolor mi chodziło, mam nadzieję,że się sprawdzi;))
407 - coś na wzór Golden Rose z Kobo, tylko subtelniejsze. Jako, że tyle ochów i achów było nad tym właśnie kolorem z Kobo postanowiłam go zakupić, jednak po pierwszej aplikacji już żałowałam, więc koniecznością było poszukanie alternatywy w Inglocie;) Jest to cień w odcieniu pomarańczy, miedzi z poświatą złotą. Bardzo fajny na całą powiekę, ładnie rozświetla, dodaje uroku;)

środa, 11 stycznia 2012

Inglot Body Pigment Powder

Dzisiaj ambitnie wstałam wcześnie rano, by pojechać na zajęcia, jednak jak się okazało w połowie drogi - zostały odwołane... a kolejne raptem 5h później... Bywa, ale dlaczego taka informacja nie mogła być przekazana wcześniej ehh Dlatego długo się nie zastanawiając odwiedziłam pobliską Galerię;) Wyprzedaże i inne przeceny to jest to co my kobiety lubimy najbardziej;) Broniłam się długo oj długo przed wejściem do Inglota, ale mała obsesja dotycząca cieni i innych produktów te marki robi swoje - kto ma podobnie?:) Ujrzałam coś nowego, a mianowicie Body Pigment Powder, czyli czyste pigmenty - cudo;) Cenowo i pojemnościowo wyglądają tak jak cienie sypkie - 27zł i 1g:)


Do wyboru jest aż 40 odcieni (20 mocnych matowych i 20 delikatniejszych, lekko perłowych). Pigmenty można łączyć z innymi kosmetykami lub mieszać kolory, uzyskując swoje własne, niepowtarzalne odcienie. Mocno pigmentowana formuła wersji matowych zapewnia spektakularną wręcz intensywność makijażu, natomiast perłowe mogą posłużyć również jako rozświetlacze. Pyłek nie osypuje się przy aplikacji, a makijaż jest bardzo trwały, choć poleca się, by na powieki pigmenty nakładane były na bazę.

Polecam;)

sobota, 2 lipca 2011

Matte Collection AMC Eyeliner Gel 77 - INGLOT

Na wstępie słów kilka od producenta:

WATERPROOF

Long-lasting, waterproof formula.
Can be used as an eye shadow or body painting gel.
Brush number 30T is recommended  for eyeliner application.

PARABEN FREE FORMULA

NOT TESTED ON ANIMALS

5.5 g/0.19 US OZ

Na początku miałam sceptyczne podejście do niego, gdyż po przeczytaniu recenzji nie byłam do końca pewna czy go kupić, ale chciałam coś wodoodpornego, więc zdecydowałam się na niego i nie żałuję.

PLUSY:
  • Aplikacja jest niesamowicie łatwa, choć nie ukrywam, że po latach mam wprawę w rysowaniu kresek.
  • Trwałość - dla mnie bardzo ważne, bo mam tendencję do łzawienia przy wietrze, albo ostrym słońcu, a tutaj eyeliner spisywał się wyśmienicie.
  • Wydajność - mam wrażenie, że go nigdy nie skończę.
  • Cena - w przeliczeniu na wydajność całkiem niezła.
  • Jakość - nie tworzy smug, niesamowicie czarny, wodoodporny, trzyma się cały dzień.
  • Nie tworzy efektu 'pandy'.
  • Na linii wodnej utrzymuje się równie długo.
MINUSY:
  • Jedyne co zaobserwowałam, to takie jakby 'wysuszenie' eyeliner'a, ale dolewając do niego kropelkę płynu duraline wszystko wraca do porządku, a przy tym nie traci on swoich właściwości.
  •  Poprawka raczej niemożliwa.

Reasumując polecam ten produkt, przede wszystkim za jego wydajność, głęboki kolor i trwałość;)) choć myślę, że osoby początkujące mogłyby mieć problem z aplikacją, jednakże produkt ten jest niewątpliwie godny uwagi.